Biszkopty 2013/2014

Biszkopt podszyty strachem

 Pewnego wieczoru, przed północą miała być zwykła dyskoteka i o zgrozo my mieliśmy ją przygotować dla młodszych klas. Stawialiśmy opór. Nie udało nam się przekonać pani Pawlaty, że wolimy bawić się sami. W trakcie zabawy przyszedł pan Frąckowicz, żeby zabrać nas na zajęcia astronomiczne.

Było ciemno. Odgłosy dyskoteki zamilkły. Zaczęliśmy tylko słyszeć płynącą Wartę i oddechy innych ludzi. Zmierzaliśmy w kierunku lasu. Zza drzew wyłonił się zarys budynku i usłyszeliśmy odgłos tuczonych butelek... przeszły nas dreszcze. Pan Michał zamiast mówić o gwiazdach zaczął opowiadać historię, która zakończyła się tragiczną śmiercią przy rzece Warcie. Poszliśmy dalej. Nagle z mroku wyłoniły się sylwetki osób, o których pan opowiadał historię. Pan zachowywał się, jakby niczego nie widział i kazał nam iść dalej. Tak szliśmy kilka minut. Zobaczyliśmy czerwony znicz koło krzyża wyrzeźbionego w drzewie. Później zauważyliśmy taki sam znicz, tylko że wisiał nad nim sznur z pętlą. Byliśmy lekko rozkojarzeni, więc nie zauważyliśmy kolejnego krzyża, który leżał na powalonym drzewie. Wydawało nam się, że byliśmy kilka kilometrów od ośrodka, ale tak naprawdę było to ok. 500m. Wreszcie Pan się zatrzymał przy rzece. Otaczała nas ciemność. Wtedy, po raz kolejny zauważyliśmy postacie. Nagle zza krzaków wyleciała przebrana na czarno druga klasa na czele z panem Pawlatą.

Wszyscy na początku krzyczeli, ale później się śmiali. Okazało się że tymi osobami, które wyłaniały się z mroku byli Mariusz, Wacek i syn pana Michała, Szymon. Gdy wracaliśmy posprzątać, znicze okazało się, że lina nie była nasza... Po powrocie do ośrodka rozeszliśmy się do pokoi i zaczęliśmy myśleć, czyja to była lina, ale w końcu zmęczeni wrażeniami zasnęliśmy.

2011 Biszkopty 2013/2014.
Powered by Joomla 1.7 Templates, read web hosting reviews